Pierwszy miesiac
Tuz po wyjsciu ze szpitala zzolknelam na tyle, ze musialam zostac poddana terapii swietlnej. Opasana naswietlajacym pasem wygladalam ponoc jak maly swietlik, ktory swiecil po nocy. Szybko jednak wyzdrowialam. Postanowilam tez, ze nie odpowiada mi jedzenie z piersi. Za duzo sie trzeba napracowac. I kto by sie tam mial ochote uczyc czynnosci, ktora w przeciagu paru miesiecy i tak sie okaze bezuzyteczna. Nadal dostaje mleko od Mamy, ale z butli. Bardzo mi z tym wygodnie.
W sumie niewiele z tego swiata widze, bo moje oczy jeszcze nie potrafia dostosowac sie do ogladania przedmiotow z dowolnej odleglosci. Czasem jednak, gdy rodzice mnie uloza tak, ze akurat trafia na te wlasciwa odleglosc, to moge sobie ogladac swiat. Uwielbiam gwiazdki i ksiezyc w moim lozeczku, ktore zrobila Mama. Poza tym Tato kupil mi pare ksiazeczek, ktore sobie ogladam. Niewatpliwie jednak ulubiencami sa tapety w kuchni i lazience.
Usmiecham sie na razie przez sen. Po pierwsze, to jednak jest zbyt duzy wysilek, a po drugie wtedy jest mi naprawde dobrze. Niewatpliwie spanie jest moja ulubiona czynnoscia.

  +  Pierwsza godzina

Pierwszy tydzien:
  +  Moj stosunek do karmienia piersia…
  +  We wlasnym lozeczku (Powiekszenie)
  +  Glowna aktywnosc zyciowa
  +  Moze zolty jest w modzie, ale to chyba przesada (terapia ultrafioletowa)
Drugi tydzien:
  +  Na pierwszym spacerze
  +  W (foto-)pogoni za pierwszymi usmiechami
  +  Ale teraz juz dosc!
  +  Uzupelnienie do repertuaru min
  +  Mala ksiezniczka
  +  Z mama (na szczescie nie karmiaca piersia!)
  +  Z tata
  +  Trudy tych pierwszych dni
Trzeci tydzien:
  +  Wlasnie wstalam i jestem bardzo glodna
  +  Zaduma
  +  Refleksje dwojga
Czwarty tydzien:
  +  W dniu, w ktorym ukonczylam cztery tygodnie zakwitly kaktusy!
  +  W “kangurku”
  +  Zafascynowanie aparatem fotograficznym: Poza 1
  +  Zafascynowanie aparatem fotograficznym: Poza 2
  +  Mona Lisa z Tata
  +  Nie abrobuje glupich min Mamy
  +  Ja juz zasypiam…
  +  Drugi miesiac