Drugi miesiac
Waze juz prawie 5kg — co przyprawia o bole plecow moich rozpieszczajacych mnie rodzicow (szczegolnie
Mame), mierze natomiast 56cm.
Moja Mama twierdzi, ze 24 kwietnia przestalam byc noworodkiem i stalam sie malym brzdacem. Podobno
obudziwszy sie o 5 rano (po jak zwykle 5 godzinach snu — czasem sypiam nawet 7!), spojrzalam na nia zupelnie
innym wzrokiem
— tak jakbym ja rozpoznala. Ja tam nie wiem. Rozpoznawalam ja i wczesniej. Byc moze bylam po prostu troche
bardziej przytomna. Podobno rowniez od tego dnia zaczelam reagowac przestrachem na halasy. Moja Mama
twierdzi, ze do tej pory nic mi nie przeszkadzalo — slonia mozna bylo obok mnie upuscic i mnie to w
ogole nie ruszalo. Chyba jednak nikt zadnego slonia nie puszczal — natomiast od tego piatku to zaczeto namietnie
upuszczac lyzeczki, widelce, zamykac kwiczace okna, kichac glosno, etc. etc. I kto by tu nie reagowal!
Usmiecham sie pelna buzia w szczegolnosci do rodzicow, a jak jestem w dobrym humorze to i do rysunkow (w
miedzyczasie moja Mama narysowala mi fascynujace twarze!) i do tapet. Jestem w procesie opracowywania
mojego wlasnego jezyka. Jego podstawowym pojeciem — o dosc uniwersalnym zastosowaniu — jest "a-gu", ktore
dolaczylo do zawolania o pomoc "a!". Ale mozna wymawiac je na wiele roznych sposobow (np. pomijac "a", albo i
"a" i "u") a na dodatek intonujac na rozmaite sposoby. Jeszcze ciagle opracowywuje dokladne ich znaczenia…
Uwielbiam jak Tato mnie nosi! Nie wiem czy to sposob w jaki mnie nosi, czy to to, ze do mnie spiewa — w
kazdym razie uwielbiam jak mnie nosi. Czasem nie pozwole sie niczym uspokoic bo wiem, ze wtedy mnie Tato tak
ponosi…
|